Siedziałam sobie na dworze, Pismo św. leżało na stoliku, a ja wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie promienny.
Patrzyłam i patrzyłam…
Zaczęłam Mu opowiadać o moich wielkich i małych radościach:
„Wiesz, dzisiaj moje duchowe dzieciątko kończy 7 miesiąc życia. Niedługo się urodzi… A Twoje Cudo uśmiecha się do mnie. Do innych w domu też, ale do mnie szczególnie. Śmieje się w głos, kiedy mnie zobaczy! I gada 🙂 , rozmawiamy sobie. Co prawda na razie „agu, eee, agi, iii”, ale my się rozumiemy. I zagaduje mnie kiedy udaję, że go nie widzę. Mówi „eee” i smieje się do mnie. Mama mówi, że jestem jego ulubioną ciotką 🙂 „.
Umilkłam. Po chwili mówiłam, opowiadałam dalej:
„A wiesz, na drzewie, naprzeciw mojego okna gołąb buduje gniazdo. I jak maluję to go obserwuję”.
Znów umilkłam. Patrzyłam w Niego. Uśmiechał się do mnie promiennie.
„Twoje radości są Moimi, kochany robaczku”.
Patrzyliśmy w siebie radośni…
Pomyślałam jeszcze o jednej radości i uśmiechnęłam się do NIEGO i do swoich myśli.
Usłyszałam w głębi serca:”Tak, jesteś wspaniałą duchową matką dla Moich sług”.
Wczoraj usłyszałam (a właściwie przeczytałam) podobne słowa…
WIELKIE I MAŁE RADOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
http://www.photoblog.pl/sanderka1000/58735399 piękne są słowa pod obrazkiem, tylko że drobna czcionka.