Taką miałam rozmowę z tatą kiedy poprosiłam go, żeby zawiózł mnie do mojego pokoju bo chciałam czytać Pismo Św:
Tato pyta:” Jak przyjechał ksiądz Adam, Ty też czytałaś Biblię, tak? Widział to?”
Ja: „Tak.”
Tato: „I jak zobaczył ten cały ołtarzyk /święte obrazki które mam na ścianie/ mógł pomyśleć, że Ty prawie święta”.
Ja: „Wszystko mi jedno co pomyślał. Nie robię tego na pokaz.”
Codziennie czytam Biblię, bez względu czy ktoś przyjdzie czy nie. I nie robię tego, żeby się ludziom pokazać. Tylko żeby spotkać się z NIM, UKOCHANYM moim.
Wpatrywałam się więc w Ukochanego…
„Chcesz być świętą, Promyczku?”
„Tak!!!”’
„Dlaczego?”
„Bo CIĘ kocham i pragnę być z Tobą. Zawsze! A do Nieba idą tylko święci”.
Umiłowany patrzył we mnie łagodnie, ale bardzo poważnie.
„Otóż mówię Ci, prowadzę Cię drogą prosto do Nieba”.
„Dziękuję!!!”
„Do Mnie idzie się przez krzyż”.
„Wiem”.
Patrzył jeszcze bardziej poważnie.
„Dam Ci jeszcze większy krzyż, Promyczku. Będziesz wisieć na nim ze Mną. I wiele razy upadniesz pod nim”.
„Pragnę… Ukochany!”
„Jestem z Tobą, Promyku!”