„Witaj Ukochany!”
„Witaj Miła Moja!”
Patrzył we mnie z ogromną czułością, współczująco…
„Słaba jestem…”
„Słabość jest Twoją siłą,mocą, Promyczku!”
„Ty jesteś moją Siłą, moją Mocą. I moim Szczęściem!”
Coś / KTOŚ mnie tknęło, żeby wejść na blog. Wchodzę a tam komentarz, prośba o modlitwę. Zaakceptowałam, odpisałam. I dalej patrzyłam w Niego.
„Dobrze napisałaś. To nie Moje Serce trzeba skruszyć, to ich serca są twarde, ,kamienne – powiedział smutno.
„Skrusz je, proszę…”
„Więzi mnie ich wolna wola. Czekam na nich, na was wszystkich z otwartym Sercem i kocham was”.
„Szepcz do ich serc o Swojej Miłości…”
Patrzył promienny.
„Będę, Promyku”.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem długo…
„Proszę, zrób na blogu księgę gości-intencji i niech ludzie się wpisują. A Ja wysłucham”.
„Dobrze, zrobię”.
Zrobiłam. Wpisujcie się więc.
Jezu, „Szepcz do ich serc o Swojej Miłości…” Jezu, łomocz do ich serc. Jezu, wylewaj swoją miłość i miłosierdzie swoje, na biednych grzeszników. Jezu skrusz serca kamienne i daj im serca nowe. Jezu ufam , Tobie.
Ps. „Promyczkiem” nazywał mnie mąż w okresie narzeczeństwa, dziś TY, jeśli Bóg pozwoli, możesz być Promieniem Jego łaski.
Bardzo dobry pomysł z księgą gości-intencji. Właśnie też się wpisałam, chociaż miałam opory – nie chcę zawracać głowy Monice i Panu Jezusowi 🙂 no i wstydziłam się prosić Go o coś, bo nie jestem idealna. Nikt nie jest, wiem. Ale przecież prosić, spróbować warto. A nuż widelec mnie wysłucha. Może nie zatrzaśnie przede mną (i innymi proszącymi) Swoich drzwi. Pozdrawiam Cię Moniko i ściskam serdecznie :-*