W nocy przyszedł do mojego serca
„Przychodzę odpocząć w nim, Promyczku”.
Delikatnie zdjęłam Mu z głowy koronę cierniową i odpoczywał Uwielbiałam Go. Potem modliłam się za dusze cierpiące w czyśćcu i za moje Dzieci.
„Witaj Ukochana!”
„Witaj Umiłowany!”
Wpatrywałam się w Niego, w Oblubieńca mojego. I myślałam o moim Dziecku. Byłam z Nim ( z Dzieckiem).
Patrzył we mnie łagodnie, ale poważnie.
„Dziękuję Ci, Promyczku, że prowadzisz Je do Mnie”.
„Ty mi dziękujesz??! To ja Ci dziękuję, że mogę. I dziękuję, że postawiłeś Je na mojej drodze!”
„To Ciebie postawiłem na Jego drodze”.
„Żadna różnica!” – uśmiechnęłam się.
„Wielka różnica, Promyczku! Jesteś Moim darem dla Niego”.
„Twoim darem??!” – byłam zdumiona!
On jakby nie zważał na to i mówił dalej:
„Nie tylko dla Niego, ale też dla… ” – tu zaczął wymieniać imiona innych moich Dzieci – jesteś Moim darem dla Nich”.
Trwałam w zdumieniu…
„A co takiego ja mogę Im dać…? Ja tylko od Nich biorę…”
„Jesteś darem Mojej Miłości dla Nich!”
W moich oczach pojawiły się łzy… Ucałowałam Go.
„Pamiętasz Promyczku, kiedyś Twoje Dziecko napisało Ci, że jesteś Moim Prezentem dla Niego?”
„Tak…”
„Napisz do Niego, potrzebuje Twojej pomocy”.
„Nie wiem czy mnie jeszcze pamięta…”
„Pamięta. Zapewniam Cię”.
„Dobrze. Napiszę”.
Patrzył mi w oczy przenikliwie…
„Nie dałbym sobie bez Ciebie rady, Mój Promyczku”.
Coś w tym jest, że jesteś darem dla swoich Dzieci.