Patrzyłam w Niego przygnieciona moim krzyżem, cierpieniem. Zmęczona i bez sił. Zniechęcona, przygnębiona…
Siedziałam i patrzyłam..
„Perło Moja!”
„Ukochany…”
Patrzył z wielkim współczuciem.
„Cierpię z Tobą”.
„Wiem, Ukochany”.
„Nawet nie wiesz, jak bardzo Mi pomagasz, Promyczku!”
„A mnie nachodzą myśli, że jestem do niczego, że…”
„To zły! – przerwał mi gwałtownie – To zły! Dręczy Cię, bo bardzo mu przeszkadzasz!”
Patrzyłam smutno, obolała.
„Nie wierzysz Mi?”
Wtedy coś we mnie drgnęło.
„Wierzę, wierzę Ci Jezu!” – uśmiechnęłam się do Niego.
„Wreszcie Twój piękny uśmiech Perełko!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem z uśmiechem…
„Poznaj moc Mojej Miłości, Promyku!”
Nadal patrzył bardzo czule. A we mnie… przygnębienie i zniechęcenie zaczęło znikać… A w moim wnętrzu… pojawiła się ogromna siła, pokój i radość! I choć cierpienie przygniatało mnie jak dotychczas. Wewnątrz dał mi takiego 'powera” 🙂 . że mogę dalej dźwigać mój krzyż. Mocą JEGO Miłości!
MOC JEGO MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Piękna Miłość.