W nocy przyszedł do mego serca…
Wpatrywałam się w Ukochanego.
„Umiłowany!”
„Miła Moja!”
„Przyszłam do Ciebie, do Twoich Stóp. Jak mogę Ci dziś usłużyć?”
Patrzył promiennie.
„Pomilcz ze Mną, Promyczku!”
Milczeliśmy więc… Uwielbiam to. Wpatrywać się w milczeniu w NIEGO. W Jego oczy… spojrzenie głębokie i czułe. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Jeżeli Jego oczy są takie… niezgłębione, tajemnicze i bliskie zarazem. Pełne miłości, czułości, tkliwości… to jaka musi być Jego dusza… Niepojęte!!!
Milczeliśmy, patrzyliśmy w siebie nawzajem. Uśmiechaliśmy się do siebie.
Cisza, ON i ja… niczego więcej nie trzeba.
Cisza… zdawało mi się, że słyszę bicie serca… Jego Serca!
Spojrzałam w Niego pytająco, zdziwiona.
„Tak – usłyszałam – to Moje Serce bije dla Ciebie, Perełko. Ukryłem Cię w Nim”.
Wsłuchiwałam się w to bicie…
A On patrzył we mnie zachwycony. Zafascynowany. Rozczulony…
„Znów patrzysz we mnie jak w… – uśmiechnęłam się.
„Podziwiam Moją królewnę”.
Patrzył we mnie tak, że słów brakuje, żeby to opisać.
Tak… Ucałowałam Go.
„A ja podziwiam mojego Króla”.
Trwaliśmy w uśmiechu i ciszy…
Mi się wydaje, że w Jego oczach musi być także dużo ciepła. Może czułości? Ciekawe, jakie one są. na pewno piękne. Takie, jak i Jego dusza.
Widzę, że jesteś bardzo zakochana w NIM 🙂 Ja też powinnam dążyć do takiej Miłości. Tylko w Nim jest szczęście i spełnienie….Pozdrawiam Cię Monika i ściskam cieplutko :-*