Trwałam z NIM prawie całą noc… na krzyżu. A ON ze mną, blisko. Bardzo blisko. We mnie. Ja w Nim.
Ciało cierpiało bardzo. Jednak Moje serce i dusza były silniejsze od bólu – tańczyły. Tańczyły dla Ukochanego! Dla Umiłowanego mojego! Całe moje wnętrze, serce i dusza pełne były JEGO Światła! I pełne energii.
Umiłowany był przy mnie… To niezwykłe doświadczenie, Zdawało mi się, że słyszałam Jego oddech, bicie Serca. Że gładziłam Go po poranionej skroni… całowałam… rany. Nie miałam sił się modlić, leżałam tylko…
„Teraz modlisz się najpiękniej, Promyczku”.
Patrzył we mnie poważnie.
„Czuwałaś ze Mną całą noc, Promyczku”.
„Prawie całą… nad ranem trochę drzemałam, budziłam się co chwila…”
„Całą!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem… z miłością.
„I sprawiłaś Mi ulgę w cierpieniu, okazałaś miłość i czułość „.
„Ja??”
Zobaczyłam jak gładzę Go po skroni, całuję…
Patrzył we mnie w milczeniu.
„Jesteś Moim Żywym krzyżem, Perełko Moja kochana!”
Często trudno mi pisać te notki. Są osobiste, intymne. Przychodzą myśli, ze nie powinnam tego umieszczać na blogu. Pojawiają się też inne myśli. Że swoim pisaniem wzbudzam litość. A nie chcę. Ale jak moje Dzieci reagują na notki w ten sposób, to wątpliwości znikają, a ja jestem zdziwiona i szczęśliwa. Jedno z moich Dzieci wczoraj napisało: „Cenny jest w oczach Pana taniec Jego wyznawców. Dzieje się to, o czym Pan Jezus Ci powiedział. Podoba Mu się Twój taniec.”
P.S Jutro wyjeżdżam. Wracam w poniedziałek. Pozdrawiam wszystkich czytelników 🙂