Nad ranem przyszedł do mojego serca. Odpoczywał w nim a ja układałam bukiety Madonnie.
Patrzył we mnie bardzo czule… a ja wpatrywałam się w Niego. I tak trwaliśmy dłuższą chwilę. W Miłości i uśmiechu.
„Bardzo tańczysz Mój Promyczku?” – bardziej stwierdził niż spytał.
„Bardzo. Mogę powiedzieć, że bardzo”.
Patrzył we mnie dalej…
„Widzisz ten pusty krzyż?” – miał na myśli ciężki, stalowy krzyż stojący na komodzie. Spojrzałam na niego a Ukochany mówił dalej:
„Wisimy na nim oboje. Ty i Ja. Jestem tam z Tobą”.
Patrzyłam na ten krzyż…
„Musi Ci na nim być zimno… Umiłowany…”
„Nie jest”.
Spojrzenie stało się poważne.
„Ogrzewasz Mnie swoją Miłością”.
Byłam poruszona.
„A Ty mnie Swoją!” – wyszeptałam.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI