Przyszedł do mojego serca… i zanurzył w Sobie.
Wiele razy zanurzał mnie w Sobie, ale… Pierwszy raz doświadczyłam czegoś Takiego. Upokorzyłam się, pochyliłam się całą sobą. W duchu, w sercu. Cała. I tak trwałam, u Jego Stóp. A ON… pochylił się nade mną. Pochylił się…!
I tak trwał… nade mną. Jednocześnie tulił mnie do Siebie. Bardzo… bardzo. Nie potrafię opisać jaką Miłością mnie obdarzył. Otulił.
Trwaliśmy tak długo.
Pomyślałam o moich Dzieciach…
„Wielu Cię błogosławi. I Ono i Ono (tu pojawiły się imiona). Wielu” – usłyszałam.
Po chwili:
„Kochają Cię”.
Uśmiechnęłam się.
„Wiem. Ja ich też!”
Trwaliśmy…
„Dziś dałem Ci poznać Moje Miłosierdzie, Promyczku”.
„Dziękuję Ukochany!”
Patrzył czule…
„Zawsze Ci je okazuję, dziś dałem Ci poznać”.
Dziękowałam…
Znów pomyślałam o moich Dzieciach.
„Błogosławię Im!”- usłyszałam.
„Będę Cię o to prosić codziennie!”
„Wysłucham Cię, kochana!”
Ucałowałam Go.