Przyszedł.
„Jak oblubieniec pragnie swej oblubienicy tak JA pragnę Ciebie, Promyku! I jak oblubieniec cieszy się ze swej oblubienicy tak JA raduję się Tobą!”
I… uniósł mnie w górę, wysoko, wysoko! I cieszył się mną! Bardzo cieszył! Tańczył, wirował, wprost szalał z radości!!! Cieszył się Swoim małym, biednym Promyczkiem. Unosił się radością nade mną! A ja… Cieszyłam się NIM, Oblubieńcem moim!
Potem… zabrał mnie do SWEGO Ogrodu. Nie do mojego. Do Swego Ogrodu! Pokazał mi Swój Ogród. Niebo. W tym Ogrodzie był ON – mój OBLUBIENIEC!!!
Trwałam w NIM. A On patrzył we mnie jasny i rozpromieniony, zachwycony!
„Ten Ogród jest Twoim Dziedzictwem, Moja Perełko!”
Dziękowałam…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI