Przyszedł i zanurzył mnie w Sobie. W Miłości. Byłam jak niemowlę w Jego silnych a zarazem delikatnych i czułych ramionach…
Zaczął mi ukazywać wydarzenia z mojego życia i z życia moich duchowych Dzieci. Ukazywał dobro i mówił, że to dzięki mojej ufności. Np: „gdyby nie Twoja ufność, Twoje Dziecko nie wstąpiło by do zakonu”. Wymieniał i wymieniał… „Gdyby nie Twoja ufność, Promyczku, to…”
Wpatrywałam się w Ukochanego…
„Tak, ufam Tobie!”
„I dlatego góry przenosisz!”
„Ty przenosisz, nie ja!”
„Dzięki Twojej ufności!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem… On patrzył we mnie… słodko.
Zanurzał mnie w Sobie…
Ucałowałam Go.
„I TY mi ufasz, Umiłowany!”
„Ufam, Córko Króla!”
Category: (NIE) MOJE MYŚLI