Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie bardzo czule, tkliwie.
„Działasz! Działasz we mnie!” – szepnęłam.
„Działam Promyczku! Przecież mówiłem, że będę”.
„Dziękuję!”
Po chwili dodałam:
„Działasz miłością!”
„Miłość to Moje drugie Imię!” – usłyszałam w głębi serca.
Uśmiechnęłam się do Niego.
„Umiłowany, Ty leczysz Miłością!”
Patrzył we mnie długo…
„I Ty czyń podobnie, Promyku!”
„Tak!”
Potem… siedziałam przy łóżku chorego Dziecka. Drzemało. A ja układałam bukieciki dla MAMY.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI