Leżałam, tańczyłam przed Tronem Ukochanego… i rozmyślałam… 🙂
O czym? O Kim? O Nim. O Jego Miłości, łagodności, łaskawości względem mnie.
„Umiłowany!”
„Jestem. I uśmiecham się do Twoich myśli, Promyczku!”
Uśmiechnęłam się do Niego i rozmyślałam dalej…
Tańcząca bardzo, wpatrywałam się w Ukochanego…
„Przyszłaś do Mnie, Perełko, całą noc tańczyłaś!”
„Tak, zmęczona jestem. Przyszłam, pobyć z Tobą. Cierpiąca przy Cierpiącym, kochana przy Kochającym….”
„Pokorna przy Pokornym”.
„Ty to powiedziałeś…”
Patrzył we mnie z… zachwytem.
„Dziś przyjdę i nałożę Ci suknię!” – usłyszałam w głębi serca. Już zaczynałam się cieszyć, kiedy dodał:
„Perłową!”
Oburzyłam się!
„Perłową??!! Suknię?! Dla mnie??!! Nie chcę!! Myślałam, że jakąś zwykłą!!!”
Patrzył czule, bardzo czule.
„Perłowa suknia dla Mojej Perełki!”
Zawstydziłam się… bardzo. Bardzo!
„Czym sobie zasłużyłam…? Niczym! Przeciwnie! Ja taka…nędzna i grzeszna! Takie nic!”
„Tak, jesteś taka jak mówisz. I niczym sobie nie zasłużyłaś. Ale kocham Ciebie. Pozwól Mi…”
„Wiem, że mnie kochasz. Przekonujesz mnie o tym na każdym kroku. Nie potrzebujesz mi udowadniać…”
Patrzył mi w oczy, a ja Jemu.
„Pozwoliłaś Mi się rozpieszczać. A Ja pragnę. Nie możesz Mi zabronić” – usłyszałam.
„Prawda… pozwoliłam. I nie… mogę, nie mogę Ci zabronić”.”
Poddałam się….Ukochany patrzył w taki sposób, że straciłam wszystkie argumenty. Byłam bezbronna wobec… Jego Miłości.
„Przyjdę!”
„Przyjdź Ukochany!”
Patrzyłam zawstydzona… ale bardzo szczęśliwa…
Piekny wpis. i piękny obrazek na Twoim profilu na facebooku. Tyle w nim ciepła, czułości…