Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie łagodnie i czule.
„Jak się dziś czujesz, Promyczku?” – spytał.
„Dobrze – uśmiechnęłam się – Tańczę dla Ciebie!”
„Ty zawsze gdy ktoś Cię pyta jak się czujesz, albo co u Ciebie mówisz, że dobrze”.
„Prawie zawsze. Czasem mówię, po japońsku. Jako – tako!”
Patrzył… zanurzał mnie w Swojej Miłości…
„Z Tobą zawsze dobrze…” – szepnęłam.
Patrzył.
„Pragnę Ciebie, Promyku!”
„I ja Ciebie!”
„Przyjdę do Ciebie, odpocząć w Tobie”.
„Będę czekać!”
„A potem… – uśmiechnął się tajemniczo.
Uśmiechnęłam się do Niego. Pewnie mnie gdzieś zabierze…
Patrzyłam i patrzyłam… Zobaczyłam, że jest bardzo zmęczony, cierpiący i obolały.
„Teraz przyjdź, Ukochany! Odpocznij we mnie. Teraz przyjdź! Proszę! Przyjdź! Teraz!”
Patrzył…
„Tej prośbie nie mogę odmówić! Jestem i odpoczywam w Tobie!”
„Dziękuję!”
Patrzył słodko…
„Jesteś Mi wytchnieniem, Promyczku!”
Ucałowałam Jego Rany.
DAĆ WYTCHNIENIE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI