Wpatrywałam się… i On wpatrywał… słodko i czule.
„Jesteś Promyczku!”
„Jestem, jestem, Umiłowany! – uśmiechnęłam się – Jestem!”
„I Jestem!”
Uśmiechnęłam się do Niego jeszcze bardziej…
I zaczął ze mną bardzo osobistą, intymną rozmowę. Intymną, więc nie będę jej tu opisać.
Jak skończyliśmy, wpatrywałam się w Niego dalej…
„Kiedy patrzę w Ciebie, w Twoje oczy, wszystko jest łatwe”.
„Jest!”
Patrzyłam dalej… Dziękowałam Mu. Za co? Za krzyż. Mój i mojego Dziecka. Dziękowałam.
„Do tej pory mi służyło /Dziecko/, a teraz ja uczę się Mu służyć”.
„Jak służysz swojemu Dziecku, Promyczku?”
„Modlitwą, rozmową, żartem, uśmiechem…I wiesz? To dla mnie wielką radość!”
„Kochasz Je, prawda?”
„Tak!”
„Służba w miłości daje wielką radość!”
Category: (NIE) MOJE MYŚLI