Dziś krótko.
Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii, wpatrywałam się w Ukochanego…
„Przyszłam posiedzieć u Twoich Stóp”.
„Posiedź, Promyczku”.
Patrzył łagodnie i czule. Po chwili stwierdził fakt, niż spytał:
„Cierpisz?”
Pokiwałam potakująco głową i dalej w Niego patrzyłam.
„Mówiłem, że będziesz ze Mną w tym Tygodniu. I jesteś!”
„Wiem, Umiłowany. Dziękuję Ci za to!”
Patrzył we mnie z wielką czułością…
Zaczęłam rozmyślać o dzisiejszej Ewangelii…
„Jaki Ty jesteś dziś samotny! Jak bardzo! Wiesz kto Cię zdradzi, kto się Cię wyprze.. Nikt Cię nie rozumie. A ile razy ja Cię zdradzam i wypieram się Ciebie! Jak bardzo jesteś samotny!”
Po chwili wyszeptałam:
„Proszę, pozwól mi być z Tobą w Twojej samotności. Proszę!”
„Wtedy już nie będę samotny, Promyczku!”
„I o to mi chodzi!”
„Bądź więc ze Mną!”