Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie czule, promiennie.
„Perło Moja!”
„Umiłowany!”
Po chwili wyszeptałam:
„Cały jesteś mój…”
„Ty cała Moja!”
„Tak!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem…
„Modlisz się o nawrócenie grzeszników, Promyku” – raczej stwierdził fakt, niż spytał.
„Tak, bo chcę, żeby wszyscy poznali i pokochali Ciebie! I poszli do Nieba. I, żeby piekło i czyściec były puste”.
„A kto jest największym grzesznikiem?”
„Szczerze? ja…”
Patrzył pogodnie.
„Nie jesteś obiektywna, Promyczku”.
„Może i nie. Ale Ty też nie jesteś”.
„Ja? Dlaczego?”
„Ja, bo często wyolbrzymiam swoje wady. A Ty? Sam mówiłeś, że widzisz we mnie tylko dobro i je pielęgnujesz. I w ten sposób walczysz ze złem we mnie”.
Patrzył…
„Nie liczy się obiektywizm ani subiektywizm. Tylko Prawda i Miłość! I tak na Ciebie patrzę!”
„Tak! Przepraszam Cię, Ukochany!”
I wybuchnęłam płaczem.
Patrzył pogodnie i łagodnie.
„Dlaczego płaczesz, Promyczku?”
„Ze szczęścia!”
Otarłam szybko łzy i taka w Niego patrzyłam…
„Nawet nie wiesz jakaś Ty piękna! Kiedyś się dowiesz!”
Długo w Niego patrzyłam…
PRAWDA, MIŁOŚĆ I… SZCZĘŚCIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI