„Witaj Ukochany!”
„Witaj Mój Promyczku!”
„Już jestem…”
„Czekałem!”
„Wiem… Przepraszam, pomagałam tacie”.
Patrzył we mnie czule… łagodnie.
„Byłem z Tobą jak mu pomagałaś!”
„Wiem!” – uśmiechnęłam się do Niego. I patrzyłam w milczeniu… W Jego oczy.
„Pomagając tacie, pomagasz Mi, Promyczku!”
Rozpromieniłam się jeszcze bardziej i nadal w Niego patrzyłam….
Patrzyliśmy w siebie nawzajem długo.
Naraz spojrzałam w okno i zobaczyłam tatę pchającego na wózku chorą mamę. Rozmawiali o czymś.
„Teraz pcha dwa wózki… – pomyślałam – czasem nie wie za który najpierw ma chwycić”.
Patrzyłam na moich rodziców…
„To jest miłość, Promyczku!”
„Tak! 'I nie opuszczę cię aż do śmierci!'”
Patrzyłam w Ukochanego…
„Dałem mu to, żeby poznał jak smakuje miłość”.
Wtedy przypomniałam sobie pewne zdarzenie sprzed kilku miesięcy. Nie będę tu go opisywać. Zresztą już raz opisywałam, drugi raz nie będę 🙂
W każdym razie mnie olśniło…
„Już wie czym jest miłość!”
Ucałowałam GO.
„Dziękuję Ci Ukochany!”
Patrzył we mnie promienny…
SMAK MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Interesująca rozmowa! Ja właśnie założyłam sobie blog, gdzie chcę też coś podobnego pisać… Będę zaglądała tu bo jestem po raz pierwszy ale podoba mi się 🙂 Maja