Wpatrywałam się w Umiłowanego zmęczona i tańcząca. Patrzył we mnie łagodnie i czule.
„Ukochany!”
„Miła Moja!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem długo…
„Tańczę i tęsknię!”
„Tańczę z Tobą i z Tobą jestem. Ty jesteś we Mnie, Promyczku!”
Ucałowałam Go. Zaczęłam Go wielbić.
„Ukochany, Najmilszy…”
Zmęczona byłam.
„Promyczku, potrzebuję Cię! Potrzebuję Twojego zmęczenia, Twojego cierpienia, Twojego tańca! Potrzebuję Cię!”
A ja bardzo potrzebowałam tych słów. I potrzebuję JEGO. Wciąż Go potrzebuję.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI