Tańcząca, ale szczęśliwa bardzo wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie promienny. Uśmiechał się do mnie, a ja do Niego.
„Najmilszy!”
„Perło Moja!”
Patrzył we mnie… z zachwytem.
„Znów mnie wywyższasz, Ukochany…”
Patrzyłam.
Po chwili dodałam:
„Ty mnie wywyższasz, a ja taka malutka… taka nędzna”.
„Nie mogę się Tobą zachwycić, wywyższać?”
„Jasne, że możesz! Ale ja znam siebie. Wiem, że…”
„Ale JA Cię kocham, Promyczku!”
Na te słowa nie miałam argumentu… Poddałam się.
Patrzyłam uśmiechnięta, szczęśliwa.
A teraz tańczę. Bardzo. Niosę swój krzyż, coraz cięższy. Twardy, chropowaty. Ale… Umiłowany tuli mnie do Serca. Wiem to. Tuli mnie. Pochyla się nade mną. I czule szepcze:
-Kocham Cię, Perełko!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI