Nie mam sił pisać. Jednak chciałam, choć troszkę. Ciut 🙂
Nie będę dziś opisywać modlitwy, rozmowy z Ukochanym moim. Zresztą jakbym chciała, nie wiedziałabym jak. Po prostu siedziałam i w Niego patrzyłam. Byłam w Miłości.
Zmęczona, tańcząca bardzo, ale szczęśliwa. Bardzo, bardzo. I nic i nikt nie jest w stanie tego szczęścia zakłócić, zabrać. Nic. Ani cierpienie, ani choroba, ani ból. Nic! Dlaczego?
Bo ON mnie kocha.
Dlatego.
On jest dla mnie najważniejszy. On, mój Mistrz i Oblubieniec. Jest wszystkim. Życiem moim, powietrzem. Tlenem. Pokarmem. Jest TAK bliski. Najbliższy. Najczulszy.
Umiłowany mój.
Dla NIEGO tańczę. I żyję w Nim. I dla Niego.
Nie wiedziałam, że „aż” tyle napiszę 🙂 Naprawdę. Nie mam sił. A im mniej sił mam tym więcej mogę. To niepojęte dla mnie, dziwne bardzo… Ale tak jest. Możecie mi wierzyć, lub nie. Ale tak jest. Im mniej, tym więcej.
To dzięki NIEMU, wiem.