Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył jasno i przenikliwie. I bardzo czule.
„Mój aniołku!”
„Aniołku?” – pomyślałam, że to już przesada! Że na wyrost! Że do bycia aniołem baaaaardzo dużo mi brakuje…
On jednak… wciąż patrzył bardzo czule.
„Pamiętasz, Promyczku? Już ktoś tak o Tobie mówił”.
„Tak! Moja Babcia. Jak byłam mała brała, sadzała mnie na kolanach, przytulała i mówiła: 'mój aniołku’. Ale dawno to było”.
Ukochany uśmiechał się do mnie.
„Skoro Ona mogła tak o Tobie mówiła, to o ile bardziej Ja mogę, prawda?”
„Tttak” – wymamrotałam.
Uśmiechał się…
„Promyczku, Ja znam Ciebie, znam Twoje serce. Mój Ogród. Piękny Ogród, w którym odpoczywam”.
„Cieszę się!”
Wciąż mnie rozpieszcza…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI