Leżę już w łóżku. Zmęczona i obolala. Tańcząca. W ramionach Ukochanego. Pana Jezusa. Przy Jego zranionym Sercu. On mnie tuli do Siebie, do Serca. Jak matka niemowlę. Nie wiem czy zasnę, tańczę bardzo. Jednak to nie ważne. Bez znaczenia. Ukochany jest przy mnie, to najważniejsze. On, tyko On jest najważniejszy. A cierpieć dla Niego to zaszczyt. Tak, zaszczyt! I słodycz. Słodycz. Patrzę na krzyż. Na nim Umiłowany. Cierpiący bardzo. Jedna wielka Rana. Przytulam się do Niego i nic więcej dla mnie nie istnieje. On. Słodyczy moja.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI