Jeździłam po podwórku. Pierwszy raz od dawna. Słonko wyszło, to i ja wyszłam 🙂 Jeździłam na mojej „hondzie” 🙂 , wózku elektrycznym, podziwiałam przyrodę. I… układałam bukieciki Madonnie. Odmawiałam Różaniec.
Potem siedziałam przy stoliku (na dworze), na którym leżała Biblia, a ja wpatrywałam się w Ukochanego. Siedziałam i patrzyłam…
„Umiłowany, Ukochany!”
„Promyczku!”
„Przyszłam posiedzieć… przy Tobie”.
„Posiedź, Promyczku!”
Siedziałam więc… Patrzył we mnie Miłosierny. Promienie przenikały moje serce na wskroś…
„Dziś TAKIEGO Mnie potrzebujesz!”
„Tak, TAKIEGO…”
Patrzyłam i patrzyłam. Uśmiechałam się do Niego.
„Piękny Twój uśmiech, Promyku”.
Uśmiechałam się… 🙂
„Jak bardzo mnie kochasz! Trudno mi sobie wyobrazić jak bardzo mnie kochasz! I jak się o mnie troszczysz!”
Patrzył bardzo czule…
JAK BARDZO!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI