Wpatrywałam się w Ukochanego. Rozmawialiśmy o pewnej sprawie, która mi ciąży. A właściwie ciążyła 🙂
„Ufaj Promyczku, zajmę się tym”.
„Ufam Ci, oddaję Ci to”.
Patrzył bardzo czule… I ja w NIEGO patrzyłam. I patrzyłam.
„Zajmij się tym, Umiłowany!”
„Troszczę się o Ciebie, Perełko!”
„Bardzo! Wciąż się o mnie troszczysz!
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. On we mnie, a ja w Niego. Zapatrzyłam się w Ukochanego. Jaśniał, promieniał… ja byłam… w NIM. Twarz mi rozpromienił. Tak! On rozpromienił! I tak trwałam, rozpromieniona. W Nim.
„Oblubienico!”
„Jakiś Ty Piękny! Piękny i Dobry!”
Patrzyłam i patrzyłam…
„Piękny i Dobry… Uwielbiam Cię!”
I Ja Ciebie, Promyczku!”
I tak trwaliśmy, długo…
A sprawa? Komplikowała się coraz bardziej… Zdawało się, znikąd pomocy. „Skoro obiecał to się nią zajmie”- powtarzałam sobie. I nagle… niespodziewanie ruszyła. Ukochany się nią zajął! Troszczy się o swojego Promyczka! 🙂 Jak bardzo się troszczy!!!