Wpatrywałam się w Ukochanego, a On patrzył we mnie…
„Umiłowany!”
„Miła Moja!”
Tańczyłam bardzo. Pochyliłam się z trudem i ucałowałam Go.
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie, u Twoich Stóp”.
„Posiedź, proszę!”
Patrzył tkliwie, czule.
„Wiesz, powoli kończę malować Twój Portret. Może w tym tygodniu Go skończę”.
Patrzył we mnie tak, jak nikt inny we mnie nie patrzy.
„A JA wciąż maluję Swój Portret w Twym sercu, Promyczku!”
„Maluj!” – uśmiechnęłam się do Niego.
Patrzyłam w Ukochanego, a On… malował we mnie, w moim sercu, Swój Portret…
Jego spojrzenie… Patrzył we mnie świetliście, płomiennie. Zanurzał mnie w Swojej Miłości.
Malował Swój Portret. I wciąż Go maluje w mym sercu.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI