Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie tym Swoim spojrzeniem z Krzyża…
„Ukochany!”
„Perełko Moja!”
„Przyszłam posiedzieć przed Tobą… przy Tobie”
Patrzył…
„Jak bardzo TY mnie kochasz… – wyszeptałam – bardzo, bardzo!”
Zaśmiałam się.
„Ile razy pomnożyć „bardzo”, żeby określić Twoją Miłość do mnie? Trylion trylionów! Nie! Więcej!”
Patrzył czule bardzo.
Westchnęłam…
„Wiem… zachowuję się jak dziecko. Przepraszam…”
Patrzył pogodnie i jasno.
„Jesteś Moim dzieckiem, Promyczku”.
Teraz ja patrzyłam…
„Jesteś Moim dzieckiem. Niemowlęciem, które tulę do Serca”.
„Tak!”
Patrzyłam, a On tulił mnie do Serca.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Ludzie tak Go obrażają i nie chcą Go przyjąć. On ma dla nas tyle Miłości ale do ludzi to nie dociera, bo wolą dyskutować o Nim zamiast się modlić i rozmawiać z Nim.
Mnie też często traktuje jak niemowlę 🙂