Siedziałam i wpatrywałam się w Ukochanego mojego… Patrzył we mnie promiennie i jasno. Ucałowałam Go.
„Umiłowany! Najdroższy! Skarbie mój!”
Patrzył…
„Jestem Twoim Pokarmem, Promyczku. Karmię Cię Sobą”.
„Tak! Karmisz mnie Sobą!”
Patrzył promiennie. A ja wpatrywałam się w Niego i rozmyślałam…
„Tak… Karmisz mnie Swoim Ciałem, Słowem. Spojrzeniem mnie karmisz. I Obecnością karmisz”.
„Cały Jestem Pokarmem. Na wieczność”.
Uśmiechałam się do Ukochanego, a On do mnie.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI