Siedziałam na dworze i wpatrywałam się w Umiłowanego… Patrzył we mnie, ale nie w oczy. Głębiej.
„Moja Krew płynie w Twoich żyłach. Jesteś Moją krewną, Promyku!”
„Tak!”
„Jesteś Moją królewną!”
Roześmiałam się w głos, serdecznie. I patrzyłam w Niego uśmiechnięta.
„Tak, żyję w Tobie, Umiłowany!
Patrzył… ale nie w oczy…
„Gdzie patrzysz?” – spytałam.
„W Twoje serce, w Mój ogród. Jest coraz piękniejszy”.
„Bo ma pięknego Ogrodnika!”
„Jakaś Ty piękna!”
„Zawstydzasz mnie, kiedy tak mówisz…”
„Nie wierzysz Mi, Promyku?” – uśmiechał się do mnie.
„Wierzę, ale…”
„Kto Ci ostatnio powiedział o Twym pięknie?”
„Ostatnio..? Ty…”
Patrzył promiennie. I ja patrzyłam.
„Uwierz w swe piękno, Perełko!”
Patrzyłam uśmiechnięta.
„Coś Ci pokażę, Promyku. Jedź ze Mną do ogródka”.
Pojechałam. Ogródek był…
„Piękny, prawda?”
„Tak, ale powoli przekwita”
„A Twoje serce, Mój ogród jest stokroć piękniejszy i nie przekwita nigdy!”
„Bo TY jesteś jego OZDOBĄ!”
Jeździłam szczęśliwa!
OZDOBA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI