Tańczę. Bardzo tańczę. Jednak choć troszkę spróbuję napisać.
Jezus, Umiłowany mój, jest blisko mnie. A ja blisko Niego. Przyciąga mnie coraz bliżej Siebie. Wiem to. To pewne. Jednak… czuję, jakbym była daleko. Dlaczego? Nie wiem, nie rozumiem tego. Ale nie muszę rozumieć. Trzymam się tego. ON wie co robi. Tak. Nie trzymam się odczuć. Ukochanego się trzymam.
Jestem w Jego Rękach. Przy Jego Sercu. Pełna pokoju.
A odczucia? Też są po coś.
Im dalej tym bliżej. Może. Może to Jego logika? Może w ten sposób przyciąga jeszcze bardziej?
Więcej. Im bliżej Jego jestem tym bardziej widzę jak bardzo jestem grzeszna i brudna. Przeszkadza mi choćby najmniejszy pyłek. I tym bardziej liczę na Jego Miłosierdzie. Pragnę być czysta przed Jego Obliczem. A tylko On może sprawić, że taka będę.
Ufam Jemu. Tylko Jemu. I Jego logice.