Leżałam już w łóżku, zmęczona i tańcząca bardzo.
„Pójdź za Mną, Promyku!” – usłyszałam w głębi serca.
„Idę, Ukochany! ”
„Wisisz ze Mną na krzyżu”.
Nie mogłam spać, więc rozmyślałam o Umiłowanym, o Jego Miłości do mnie. Potem zaczęłam układać bukiety Madonnie.
Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył… tkliwie.
„Ucz mnie Cię naśladować, Panie Jezu!”
„Naśladujesz Mnie, Promyczku. Bierzesz swój krzyż i idziesz za Mną”.
Patrzył czule bardzo.
„Ucz mnie łagodności, delikatności, czułości, pokory i cichości. Ucz mnie… spojrzenia z Krzyża”.
Patrzę. I On patrzy… promiennie.
„Uczę!” – słyszę w głębi serca.
Dziękowałam… całowałam Go i dziękowałam.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI