Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we promiennie…
„Ukochany!”
„Perło Moja!”
Ucałowałam Go i wpatrywałam się dalej.
„Przyszłam posiedzieć…”- uśmiechnęłam się do Niego.
Patrzył… Jasny, świetlisty. Zanurzał mnie w Sobie.
„Kochasz Mnie?” – spytał nagle.
„Panie… Ty wiesz jak bardzo. A raczej… jak mało…”
Jak bardzo bym Go kochała, to i tak wciąż za mało.
Patrzył…
„Oddałabyś życie za Mnie?”
„Gdyby trzeba było – tak!”
„Dlaczego?”
„Bo mnie kochasz. Oddałeś życie za mnie. I ja Cię kocham”.
Patrzył… tkliwie.
„Tak, kochasz Mnie. A życie oddajesz za Mnie co dzień”
Patrzył… w taki sposób, że… łzy nabiegły mi do oczu… Łzy szczęścia.
Patrzyliśmy tak w siebie nawzajem.
Długo.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI