Jest przy mnie, ze mną. We mnie. Blisko, najbliżej… intymnie bardzo. Przychodzi cicho, delikatnie. I patrzy we mnie, jak nikt inny. Łagodnie, czule i promiennie. Jego wzrok, Jego spojrzenie nie potępia, nie oskarża. Podnosi. Patrzy we mnie… Myślę, że podobnie patrzył na/w celnika Mateusza, albo Marię Magdalenę. Podnosi mnie. Nie tylko z grzechów. Podnosi codziennie rano, z łóżka. Podnosi do tańca. Podnosi do Serca. Mój Umiłowany, Pan Jezus. Mój Oblubieniec.
Piękny, czuły i delikatny.
A/ ja Jego. Niech będzie uwielbiony, w moim życiu i w moim cierpieniu.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI