„Ukochany!”
„Promyczku!”
„Przyszłam posiedzieć u Twoich stóp. Zmęczona jestem…”
Ucałowałam Go i patrzyłam Mu w oczy.
„Posiedź Promyczku, córeczko Moja. Odpocznij”.
Patrzył we mnie promiennie i tkliwie. I ja patrzyłam. Umiłowany zanurzał mnie w Sobie. Trwaliśmy w milczeniu. Długo.
Potem moje oczy skierowały się /same…/ na słowa z dzisiejszej Ewangelii: „A ta siedziała u stóp Pana i wsłuchiwała się w Jego słowo”.
Umiłowany patrzył czule. A ja zaczęłam rozmyślać. „Siedzieć u Jego stóp” – jak sługa u stóp Pana. Jak oblubienica u stóp Oblubieńca.
Jak pies…
Siedzieć u JEGO stóp to wierność i miłość, i ufność.
„Ja też, jak ona…”- szepnęłam nieśmiało.
Patrzył czule.
„Tak. Podobnie jak Maria siedzisz u Moich stóp, Promyku!”
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Darek Ossowski liked this on Facebook.