Tańczę bardzo, ale spróbuję.
„Ukochany! Umiłowany! Najdroższy!” – szepnęłam całując Go.
„Promyku kochany!”
Patrzył promiennie. Słodko.
„Dziękuję Ci!”
„Dziękujesz? A za co?”
Uśmiechał się do mnie.
„Za to, że jesteś! Że mnie kochasz! Że mogę do Ciebie przyjść i posiedzieć przy Tobie, po prostu!”
Patrzył… i ja patrzyłam.
„I Ja Ci dziękuję, Promyku. Za Twój uśmiech i za taniec zmieniający cierpienie w ofiarę!”
„To dzięki Tobie!” – ucałowałam Go.
Patrzył… i ja patrzyłam.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI