Wpatrywałam się w Madonnę. Patrzyła tkliwie.
„Niedługo Boże Narodzenie…” – szepnęłam.
Uśmiechnęła się do mnie.
„On już się w Tobie narodził”.
Po chwili dodała:
„Czekasz na Niego, Motylku, prawda?”
„Tak. Czekam!”
„Jesteś gotowa na Jego przyjście?”
„Mógłby przyjść choćby teraz… tęsknię.”
Patrzyła we mnie…
„Niewielu na Niego czeka. Niewielu”.
Jeśli oczekujemy powtórnego przyjścia Chrystusa dlaczego tak bardzo boimy się końca świata? Przecież oczekiwanie na Kogoś, Kogo się kocha, /wg mnie/ oznacza radość, szczęście. Gotowość na Jego przyjście. Niecierpliwość! Niecierpliwe wyczekiwanie! Wyglądanie na Niego! Tęsknotę za Nim! Pragnienie by już przyszedł!
Czekać to być gotowym na Jego przyjście!!!
A wielu się boi Tego Dnia… Dnia powtórnego przyjścia.
Wielu nie jest gotowych. Nie czeka…
<3
Monika, ale to chyba będzie jakaś straszna katastrofa naturalna, typu upadek asteroidy, w każdym razie ja to tak odczytuję z Ewangelii i różnych proroctw, globalne trzęsienie ziemi i tsunami 🙁
Nam się wydaje że On jest taki fajny, ale przecież Go nie znamy do końca, On jest niewyobrażalnie silny…
Najlepsze Życzenia przy okazji !