Patrzyłam w MAMĘ. Ona patrzyła we mnie z ogromną miłością, delikatnością, czułością…
„Mamusiu!”
„Kochany Motylku!”
Uśmiechałam się do Niej, a Ona do mnie. Patrzyła taka łagodna, radosna.
„Bądź pozdrowiona MAMO mojego Ukochanego!”
„I Twoja”
„I moja!”
Patrzyła uśmiechnięta…
„Idź teraz do Mojego Synka”.
Roześmiałam się serdecznie.
„Kocha to poczeka!”
I dodałam wciąż się uśmiechając:
„Żartuję. Już idę!”
Umiłowany patrzył promiennie.
„’Kocha to poczeka? Promyczku!” -niby mówił z wyrzutem, ale oczy Mu się śmiały.
„A nie?”- uśmiechałam się do Niego.
„Zawsze czekam na Ciebie!”
„Wiem!”
Po chwili dodałam:
„Oj…. żartowałam tylko…”
Patrzył promienny, uśmiechnięty. I ja uśmiechałam się. On do mnie, a ja do Niego.
„Kocham Cię!”’- wyszeptałam.
„I Ja Cię, Promyku!”
„Wiem! Widzę to na każdym kroku!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem…
„A może ja nie powinnam tak żartować? Ty taki wielki, potężny…”
Uśmiechał się wciąż promiennie.
„Uwielbiam Twój uśmiech, Promyku. I cieszę się, że przy Mnie jesteś sobą”.
Trwaliśmy w uśmiechu Miłości….
<3 :)
Darek Ossowski liked this on Facebook.
Basia Żelechowska liked this on Facebook.