Umiłowany patrzył we mnie… Swym spojrzeniem z Krzyża. Ja patrzyłam w Niego.
„Trwasz przy Sercu Moim,, Promyczku kochany”.
„Trwam”.
„Trwaj. Ono do Ciebie należy!”
Dziwnie się czułam… Po tym co wczoraj zaszło. Jednak trwam.
A co zaszło wczoraj? Upadłam.
On pochylił się nade mną… podniósł. I tuli do Serca.
Upadek, doświadczenie własnej grzeszności… /może to paradoks/ jest dobre. Oddala pychę, nie pozwala mi się wynosić nad innych. Przeciwnie. Poniżam się. Uniżam się i proszę Go o wybaczenie.
A On… podnosi mnie. I tuli do Serca.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
<3 <3