Wpatrywałam się w Ukochanego mojego. Jezus patrzył we mnie z ogromną miłością, czułością i tkliwością jednocześnie. A ja uśmiechałam się do Niego. Milczeliśmy. Czy na pewno milczeliśmy?
Dziś rano przy układaniu bukietów Madonnie, oczami duszy / wiary zobaczyłam pewien obraz. Bardzo piękny… 🙂
Zobaczyłam Ojca, a siebie jako małego bobasa, dziecka które dopiero co nauczyło się chodzić. Dzieciątko nieporadnie wyciągnęło rączki do Ojca. Wysoko, wysoko, jak potrafiło z wielką ufnością. Ojciec pochylił się nad dzieckiem, uśmiechnął się do niego promiennie i wziął je na ręce. I… zaczął się nim cieszyć! Radować! Podrzucać je do góry. Śmiejąc się przy tym radośnie. Dziecko uszczęśliwione też śmiało się cieniutko, dźwięcznie, perliście. Potem zaczęli wesoło tańczyć! W końcu szczęśliwy Ojciec zaczął tulić dziecko do swego policzka, a ono szeptało Mu do ucha ! „Kocham Cię! Kocham Cię!” Ojciec tulił dziecko i szeptał : „i JA Ciebie, Moja Perełko!”
Teraz kiedy wpatrywałam się w Ukochanego, obraz wrócił. A raczej powtórzył się. Byłam małym dzieckiem w Jego rękach. On cieszył się mną! Radował się. Tańczył ze mną! Tulił. A ja szeptałam: „Kocham Cię! Kocham Cię!”
Ukochany tulił mnie do Siebie i szeptał:
„I JA Ciebie, Moja Perełko!”
MIŁOŚĆ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
<3 :)
Monika Wiciak liked this on Facebook.
Renata Kozielska liked this on Facebook.