Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. W Jego Miłosierny Wizerunek. Ukochany patrzył we mnie czule… bardzo, bardzo czule… Patrzył mi prosto w… serce.
„Jesteś bardzo dzielną kobietą, niewiastą, Mój Promyczku. Dzielną i odważną!”
Ucałowałam Go.
„To tylko dzięki Tobie, Ukochany. Kiedyś nie odważyłabym się… TY mnie otworzyłeś!”
„A Ty pozwoliłaś Mi się otworzyć!”
„Trudno było nie pozwolić się otworzyć na TAKĄ Miłość!”
Znów Go ucałowałam.
„Bądź uwielbiony w mojej chorobie!
Bądź uwielbiony w moim kalectwie!
Bądź uwielbiony w moim cierpieniu!
Bądź uwielbiony w mojej niemocy!
Bądź uwielbiony w mojej słabości!
Bądź uwielbiony!!!!”
Patrzył we mnie przecudnie uśmiechnięty.
„Należysz do MNIE! Tyś MOJA!”
„Całkowicie!!!”
Jeździłam moim wózkiem elektrycznym po podwórku i śpiewałam:
<3 :)
Zofia Wojnarowska liked this on Facebook.