Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie inaczej niż zwykle. Zawsze patrzy inaczej. Ale dziś patrzył ogniście, płomiennie… Ten ogień… trawił moje serce. Pochłaniał je. Trawiła też mnie dojmująca tęsknota…
„Czynię Cię już nie Promyczkiem, ale Płomieniem. Moim Płomieniem Cię czynię. Pochodnią”.
„Pochodnią??! Ja nędzny, wątły Promyczek…”
Patrzył cudnie uśmiechnięty.
„Płomieniem Cię czynię!”
Ucałowałam Go z uwielbieniem…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
<3
@monika_monikam Bardzo bym chciał Te teksty poczytać w formie drukowanej.