Noc, leżałam tańcząca…
Ukochany mój i ja staliśmy przed murem z czerwonej cegły. Był bardzo wysoki. Przed nami znajdowały się małe, wąskie drzwi, zamknięte na klucz. Ukochany miał do nich mały kluczyk. Nin drzwi otworzył. Weszliśmy do… Ogrodu mego serca. Za chwilę już siedzieliśmy na ławeczce. On i ja. Świeciło słońce, ptaki swiergotały. W Ogrodzie kwitły cudne kwiaty w przeróżnych kształtach i kolorach…
Mnie jednak nie interesowało nic oprócz UMIŁOWANEGO mojego. Patrzylam w Niego i patrzylam zachwycona. Potem usiadłam u Jego Stóp i dalej w Niego patrzyłam. A ON patrzył we mnie. I tak trwałam, trwalismy razem zapatrzeni w siebie nawzajem.
Nawet się nie zorientowalam, że klęczę w kościele przez bialutką Hostią w przepięknej monstrancji… Monstrancja była złota, wysadzana drogimi kamieniami. Stała w otwartym tabernakulum, w których drzwiczkach znajdował się mały kluczyk.
Byłam zdumiona i zachwycona zarazem!!!
„Jak w Ogrodzie…” – pomyślałam.
Klęczałam długo przed Umiłowanym. Potem usiadłam w ławce. Na ławeczce.
„Jesteś Moim Ogrodem, Moją Monstrancją, Promyczku. ”
” 12 Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico,
ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym.
13 Pędy twe – granatów gaj,
z owocem wybornym kwiaty henny i nardu:
14 nard i szafran, wonna trzcina i cynamon,
i wszelkie drzewa żywiczne,
mirra i aloes, i wszystkie najprzedniejsze balsamy.
15 [Tyś] źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych
spływających z Libanu.”
Pieśni nad Pieśniami