Noc. Leżę w łóżku tańcząca…
Jestem w Ogrodzie mojego serca. Przy ławeczce stoję. Bieglam do Ukochanego i zdyszana jestem jestem. Ukochany siedzi i gestem dłoni zaprasza, żebym usiadła obok Niego. Ja jednak siadam na trawie. U Jego stóp. Obejmuję Jego nogi i głowę kładę na kolanach JEGO. On dłonią gładzi mnie po twarzy i włosach… Widzę Rany na dłoniach i stopach Umiłowanego, ale nie śmiem Ich dotknąć, żeby nie sprawić Mu bólu. Siedzę więc wtulona w Niego a On gładzi mnie po twarzy. Trwam tak jakiś czas. Potem Ukochany mój wstaje, podnosi mnie i zaczynamy tańczyć. Boso na trawie . Bardzo dziwny to taniec… Bardzo osobisty, intymny, i bardzo piękny. Jak go opisać? Nie wiem… Ale czułam się tak, jakbym ofiarowywala Mu swoje cierpienie, a On je przyjmował. Zanurzał mnie w Sobie, zatapiał, pochłaniał w Siebie. Miłość przyjmująca… Tak czułam i tego doświadczalam. Kiedy skończylismy tańczyć, Ukochany wziął mnie na ręce i posadzil obok siebie na ławeczce. Patrzył we mnie z wielką Miłością, a ja w Niego patrzyłam z zachwytem… Patrzyłam i patrzyłam… znalazłam się w kościele.
Kleczalam przed wielkim krzyżem, krucyfiksem, na którym wisiał mój Umiłowany… Patrzył we mnie… znajomym spojrzeniem z Krzyża. Co działo się w moim sercu nie sposób wyrazić, opisać. Nie będę nawet próbować.
Kleczalam i patrzylam w Ukrzyżowanego. Uwielbialam Go, wywyzszalam, wychwalam. A ON patrzył we mnie czule bardzo.
Potem siedziałam znowu z Ukochanym na ławeczce w Ogrodzie mego serca. Usłyszałam głos, który nie tylko wychodzil z Jego ust ale z każdej części Ogrodu:
„Tak wygląda Twój taniec, Twoje ofiarowywanie cierpienia, Kochany Promyczku”.
„Nie wiedziałam… ”
” Ale podświadomie czulas, że tak jest, prawda? ”
” Tak… ”
” Więc teraz wiesz „.
Noc. Leżałam w łóżku i tańczyłam z UKOCHANYM Jezusem.
Wpatrywalam się w Umiłowanego… Patrzyłam i rozmyślalam… Nie ukrywam że jestem bardzo poruszona tym co ostatnio dzieje się w Ogrodzie mojego serca. Poruszona i zachwycona tym co Ukochany we mnie robi. Takie to piękne, ważne, wzruszające, a jednocześnie osobiste i intymne bardzo. Zastanawiałam się czy powinnam opisywać na blogu to czego doświadczam.
Ukochany jednak patrzył…
„Perło Moja, opisuj wszystko co widzisz i czego doświadczasz. Proszę Cię, Promyczku”.
„Dobrze, Ukochany”.