Tańczę bardzo intensywnie więc nie wiem jak będzie z pisaniem notki. Ale ufam że Ukochany pomoże. Jeśli chce, żebym pisała to pomoże. Nie ma wyjścia 🙂
W nocy leżałam tańcząca bardzo.
Byłam w Ogrodzie. Umiłowany tulił mnie do Swojego Serca. Pochylony nade mną z czułością. Patrzył we mnie… nie potrafię opisać jak On we mnie patrzył… Spojrzeniem Krzyża? Też. I jednocześnie świetliscie, jasno, promiennie. Niebiańsko… Miłość patrzyła z Miłością.
“Moje Niebo…”
Tak sobie wyobrażam Niebo. Ukochany wpatruje się we mnie, a ja w Niego. W Miłości. W oddaniu. W jasności. Wtedy usłyszałam głos, słowa Ukochanego które wychodziło z Jego ust jak i z kazdej części Ogrodu:
„Twoje serce, ten Ogród jest niebem, Ty, Promyczku jesteś niebem dla Mnie”.
Tego było już za wiele dla mojego małego, biednego serca. Zeskoczyłam z kolan Ukochanego i rzuciłam się do Jego stóp.
„Tak mnie wywyższasz… AŻ tak mnie wywyższasz…” – szeptałam.
Ukochany wstał z ławeczki i podniósł mnie.
„Kto się poniża, będzie wywyższony, Promyku” – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
„Na Twoją chwałę, Ukochany!!!”
Umiłowany objął mnie i mocno tulił do Serca…