Obudziłam się… w Ogrodzie Sercowym (lubię tak go nazywać), na ławeczce pod różami. Umiłowany pochylal się nade mną. Jak tylko się obudziłam rozpromienił się nade mną. A ja Uśmiechałam się do Niego. Trwalam przytullona do Jego Serca, bezpieczna i bardzo szczęśliwa. Jezus patrzył we mnie z miłością… Wtem w oddali zobaczyłam małego kolorowego ptaszka. Frunął do nas. Przyfrunal i usiadł na ławeczce. Ukochany podstawil rękę i ptaszek bez wahania usiadł na Jego dłoni. Byl oswojony! Nie bał się w ogóle! Poświergotal i odleciał.
„Oswoiles mnie niczym tego ptaszka…”- szepnęłam. Ukochany patrzył we mnie promienny.
”Ty, Mój Promyczku jesteś przepięknym Motylem. Trzeba było Cię o tym przekonać, pokazać Ci Twoje piękno”.
“Pokazałeś i przekonales mnie”.
Uśmiechnął się do mnie, i ja do Niego się Uśmiechałam.
“Głoś to, Promyczku!”
Gloszę!