Leżałam w łóżku tańcząca bardzo.
Ciemno, nie widzialam Ukochanego. Nie widziałam, ale…
“Ja jestem z Tobą, Promyczku!”
“Wiem że jesteś, Umiłowany. Nie muszę Cię widzieć, żeby wiedzieć że jesteś”- uśmiechałam się do Niego w ciemność. I nagle Go ujrzałam. Stał przy moim łóżku. Pełen blasku, jasności i chwały. Piękny bardzo,
“Błogosławie Tobie, Perełko!”
“I moim Dzieciom”- szepnęłam.
Ukochany Uśmiechnął się do mnie promienny.
“I Twoim Dzieciom błogosławię!”
“Dziękuję bardzo!!”
Ukochany wciąż się Uśmiechal.
Chwilę później byliśmy w Ogrodzie Sercowym. Ukochany trzymał mnie na rękach. Pochylal się nade mną z tkliwościa wielką i tulił do SERCA. Tańczyłam bardzo. Za moje Dzieci. Kiedy tańczę, tańczę za moje Dzieci. Czyli zawsze. Tej nocy tańczyłam w konkretnych intencjach. Ukochany przyjmowal mój taniec.
“Tancząc rodzisz Je dla Mnie”.
Kiwnęłam twierdząco.
Tańczyłam i tańczyłam. I Ukochany wysłuchal.
W grudniu,, przed Świętami dostałam pocztą prezenty od mojego Dziecka. W kopercie był też krótki list. Mama odebrała przesyłkę od listonosza, przywiozła do mnie, do pokoju. Akurat był u mnie bratanek Łaj. Mama otworzyła mi list i przeczytała na głos, m.in. słowa: „Dla Duchowej Mamy”.
-A „duchowa mama” to kto? – spytał zdziwiony Łaj. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, odezwała się również zdziwiona mama:
– Nie wiem…
– To ja -szepnęłam uśmiechając się tajemniczo.
– Ty? – mama zdziwiła się jeszcze bardziej.
– Tak – uśmiechnęłam się do mamy, która, nie wiedząc o tym, też była/jest moim Duchowym Dzieckiem.
– Ciocia jest duchową mamą?? Niesamowite!!- zawolał Łaj.
Prawda. Niesamowite.
Dzięki Umiłowanemu. Dzięki Niemu i dla Niego.