Noc. Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie mego serca. Umiłowany siedział na ławeczce pod różami. Ja usiadłam na trawie u Jego stóp. Objęłam Jego nogi, a głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzyłam w Niego. Ukochany gładzil mnie po twarzy i włosach i uśmiechał się do mnie promiennie.
“Jak mogę Ci usłużyć, mój Ukochany?”- spytałam uśmiechając się do Niego.
“Służysz Mi, Promyczku”.
“Łatwo jest Ci służyć…”- wciąż się uśmiechałam.
“Taniec nie jest łatwy. Przeciwnie”.
“Wiem. Ale jakoś… łatwo mi…”.
“Bo kochasz, Promyczku”.
“Bo dajesz mi siłę by tańczyć”.
“Siła bez miłości byłaby niczym. Taniec też, Promyku*.
Posmutnialam, bo przypomniałam sobie moje słabości i grzechy.
“Mowisz ze kocham, a ja widzę jak mało we mnie miłości…”- szepnęłam z wyrzutem. Ten wyrzut skierowany był do mnie samej. Objęłam Jego nogi jeszcze bardziej i prosiłam:
“Daj mi więcej kochać! Ucz mnie kochac, proszę!”
Ukochany patrzył we mnie z tkliwościa wielką i wciąż gładzil mnie po głowie…
O MIŁOŚĆ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI