Obudziłam się w Ogrodzie Sercowym. W ramionach Umiłowanego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jego twarz pochylona nade mną. Twarz promienną bardzo. Patrzył we mnie z czułością ogromną.
“Spałas tak słodko Promyczku”.
“Dzięki Tobie, Ukochany”- uśmiechnęłam się do Niego.
Po chwili wstałam, podeszłam do studni i zaczerpnęlam wody. Nabrałam w dłonie i zaniosłam Ukochanemu. Usiadłam obok Niego i wyciągnęłam ręce do Niego, podając Mu wodę.
“Chcesz…?” – spytałam nieśmiało. Ukochany skinal głową, schylił się i pił z moich dłoni. Potem spytal uśmiechając się do mnie:
“Może się przejdziemy, Perełko?”
“Tak! Chętnie!”- ucieszyłam się. I po chwili spacerowaliśmy alejkami Ogrodu mojego serca. Było cudownie! Bezchmurne niebo, wielkie, jasne, piękne Słońce i delikatny wiaterek. Szłam z Ukochanym pod rękę. A On opowiadał mi o każdym kwiatku, każdym listku, o każdym pączku takie szczegóły, że aż się dziwiłam. Stanęłam przed Ukochanym, naprzeciw Niego i patrząc Mu w oczy szepnęłam:
“Znasz mnie…”
“Znam, Perełko”- odpowiedzial z prostotą.
A ja przypominając sobie swoje grzechy i słabości, spytałam niedosłyszalnym prawie szeptem:
“I kochasz mnie taką…?”
Umiłowany rozpromienil się nade mną, ujął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie w czoło, potem patrząc ml prosto w oczy powiedział:
“Kocham Cię taką Perełko. I nigdy w Ciebie nie zwątpię i nigdy nie stracę cierpliwości do Ciebie Perełko Moja!”
Stałam oszołomiona. Słowa przeniknęły mnie na wskroś. Ostatnio bardzo, coraz bardziej ostro widziałam swoje grzechy i właśnie ostro siebie traktowałam, watpilam, ze uda mi się… tracilam cierpliwość do siebie.
Usiedliśmy z Ukochanym na trawie i zaczęliśmy rozmawiać. Nie będę przytaczać treści tej rozmowy. Napiszę tylko ze Umiłowany pomógł mi bardzo. Podniósł, pokrzepil, wlał w moje serce nadzieję. Bardzo mi pomógł! Wolałam mieć świadomość swoich grzechów i słabości, ale ufac Jemu, że pomoże mi się z nich podnieść, niż być idealną, ale pyszną.
Potem, nad ranem kiedy skończyłam układać bukiety Madonnie, rozmyślałam o tym wszystkim. Usłysłałam w głębi serca:
„Najważniejsze, że wracasz do Mnie, Perełko. Uszczęśliwiasz Mnie tym bardzo! Zawsze czekam na Ciebie”.
Byłam bardzo szczęśliwa! Miałam poczucie należenia i całkowitej zależności od Ukochanego. A jednocześnie całkowitej wolności. Wolności w Nim.
A dziś znów sprawił mi radość wielką! Wiadomość od Duchowej Córeczki: „Wlasnie niedawno wrocilam z bazyliki Lateranskiej z obchodow Światowego Dnia Chorego Zanioslam cale moje Duchowe Rodzenstwo przez rece Matki Bozej z Lurdes do Niego.”