Byłam w Ogrodzie Sercowym z Umiłowanym moim. Siedzieliśmy w Kąciku Różanym przy studni. Ukochany siedział na ławeczce, a ja usiadłam u Jego stóp, objęłam Jego nogi i głowę położyłam na Jego kolanach. Patrzyłam w Ukochanego…
„Podoba Ci się szkic obrazu…?”- spytałam nieśmiało. Chciałam żeby to był Jego obraz, nie mój,
Ukochany uśmiechnął się do mnie płomienny .
„Podoba Mi się, Perełko”.
Uśmiechałam się do Niego i pomyślałam, że to trudny obraz.
„Piękno musi być trudne, Promyczku”.
„Tak..”
Ukochany patrzył we mnie jasny. W pewnej chwili zapytal:
„Chcesz wody, Promyku? Przyniosę”.
Kiwnęłam głową, że chcę. Wtedy Ukochany podniósł mnie, posadził na ławeczce, sam poszedł po wodę. Zaczerpnął ze studni i przyniósł w dłoniach. Ukleknal przede mną z wyciągniętymi z wodą dłońmi. Zsunęłam się z ławeczcki i ukleklam przed Nim. Pochyliłam się i piłam z Jego dłoni.
„Dziękuję!”.
Klęczelismy przed sobą nawzajem. Ukochany patrzył we mnie z tkliwościa wielką… Położył głowę na moim ramieniu.
„Cały dla Ciebie Ciebie Perełko!”
„Cała twoja, Umiłowany!”
Położyłam głowę na jego ramieniu. I tak trwalismy we wzajemnym oddaniu…
Kiedy potem rozmyślałam o tej scenie, olsnilo mnie! Taki będzie tytuł obrazu, który teraz maluję. „Cała twoja i cały dla Ciebie”!