Obudziłam się i pobiegłam szybko do Ogrodu Sercowego. Do Umiłowanego mojego serca. Ukochany czekał na mnie koło studni. Biegłam alejkami Ogrodu. Gdy tylko Ukochany mnie zobaczył rozpromienil się bardzo i rozłożył szeroko Swe ręce. A ja rzuciłam się w nie. Uwielbiam się w nie rzucać! Do SERCA! Ukochany przytulił mnie mocno, a potem podrzucił do góry śmiejąc się radośnie. Chwilę później siedzieliśmy już na ławeczce pod różami. Umiłowany patrzył mi oczy, jasny promienny świetlisty… nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbiałam Go, wychwalalam… Potem spytałam uśmiechając się do Niego:
“Zatańczymy?”
I… porwał mnie do tańca! Wziął na ręce i wirowal po całym Ogrodzie! Był to taniec szybki, radosny i bardzo… szalony! Ukochany pływał, latal, po Ogrodzie Sercowym i podrzucal mnie do góry! W międzyczasie zrywał kwiaty! I mnie łapał! Wszystko odbywało się przy wtorze śmiechu Ukochanego i moim.
“Pokochalam Szaleńca!” – zaśmiałam się serdecznie.
“Ty sama szalona to i Szaleńca pokochalas!”- zawołał Ukochany podrzucajac znów mnie do góry.
“No, tak! Jasne! Oczywiste! Oczywista oczywistośc!!” – śmiałam się.
Szczęśliwi bardzo, Tańczyliśmy.
W końcu Ukochany posadził mnie na ławeczce. Dał mi bukiet kwiatów, które nazrywal podczas tańca.
“Dla Ciebie, Moja szalona!”
“Dziękuję bardzo, mój Szalony! – uśmiechnęłam się do Umiłowanego wąchajac kwiaty. Ukochany uśmiechał się do mnie płomiennie.
SZALENI :-)
Category: (NIE) MOJE MYŚLI